Pomagać można nawet z nosem przy samej ziemi. Dowód? Na Śląsku powstaje grupa mantrailingowa. Właściciele psów ćwiczą je w sztuce poszukiwania ludzi. W przyszłości chcą nawiązać współpracę z policją i strażą pożarną w poszukiwaniach zaginionych. Zanim to jednak nastąpi, czekają ich godziny treningów.

Mantrailing może uprawiać każdy pies, niezależnie od rasy. Do tej pracy trzeba mieć nosa. Niewątpliwie jest nim obdarzona Kora, wielorasowa suczka. Kilka lat spędziła w schronisku. Tropienie to dla niej zabawa, ale również terapia.

Psy pilnie ćwiczą pod okiem trenerów. Zasady są proste. Jedna osoba udaje zaginionego. Do akcji wchodzi pies.

Trening psa tropiącego to pół roku wytężonej pracy. Później grupa chce nawiązać współpracę ze strażą pożarną i policją.

Strażacy nie ukrywają, że psy będą miały nosy pełne roboty. Ale zanim do tego dojdzie, przed grupą daleka droga, podczas której właścicieli psów czeka przeprawa przez gąszcz biurokracji.