„Kto czyta książki żyje podwójnie” - w te słowa wierzy tylko jedna trzecia Polaków. Pozostali nie czytają w ogóle. Być może zaczną, gdy czytelnictwo zacznie się opłacać. Takiego zdania jest Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które pracuje nad ustawą wprowadzającą ulgi na książki.

Pomysł jest prosty - kilkusetzłotowe odliczenie w ciągu roku od wydatków w księgarniach. Przykład dali Włosi, którzy pracują nad podobnym rozwiązaniem. Założenie jest takie, że każdy kto wyda maksymalnie 2 tysiące euro na książki, miałby prawo do ulgi podatkowej w wysokości 19 proc. wydanej sumy.

Nieoficjalnie wiadomo, że ulgi podatkowe byłyby uzupełnieniem projektu ustawy dotyczącej jednolitej ceny książki. Zgodnie z nią, nowa książka przez 12 miesięcy miałaby stałą cenę, taką samą we wszystkich punktach sprzedaży w kraju.