Śledczy sprawdzają dokumenty w jednej z przychodni w Myszkowie, bo podejrzewają, że co najmniej jeden z lekarzy miał dopisywać swoim pacjentom fikcyjne wizyty bądź świadczenia. Takimi działaniami naraził na straty Narodowy Fundusz Zdrowia.

Śledczy sprawdzają dokumentację przychodni laryngologicznej z lat 2010-2016. W tym czasie pracował w niej więcej niż jeden lekarz. Nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, że część świadków potwierdza istnienie nieprawidłowości - choć sama sprawa ze względu na upływ czasu może być trudna.

Na razie nie wiadomo, na jakie straty mógł zostać narażony Fundusz Zdrowia. Śledztwo jest prowadzone w sprawie a nie przeciwko komuś. Nikt więc nie usłyszał zarzutów. Śledztwo to wynik działań operacyjnych policji. Teoretycznie sprawa mogła wyjść na jaw dużo wcześniej. W systemie ZIP czyli zintegrowanym informatorze pacjenta nie da się bowiem ukryć tego typu oszustw. Do tej pory w województwie śląskim z tego systemu skorzystało 200 tysięcy osób. Najwięcej w skali kraju. Zgłoszono prawie tysiąc nieprawidłowości.

Za oszustwo lekarz może trafić za kratki na osiem lat. Żeby sprawdzić czy na naszym koncie są wizyty albo zabiegi, których nie było wystarczy się zarejestrować w systemie ZIP. Po uzyskaniu dostępu - wszystko sprawdzimy bez wychodzenia z domu.