Uroczystości w 25. rocznicę wielkiego pożaru, który w ponad dwa tygodnie strawił ponad 9 tys. ha lasów i kosztował życie dwóch strażaków, odbędą się w piątek w Kuźni Raciborskiej. Patronat nad wydarzeniem objął prezydent Andrzej Duda.

Pożar z 1992 r., to tragiczne wydarzenie, do którego wracamy i o którym pamiętamy. Nie dlatego, aby chwalić się sukcesem Służby Leśnej, jakim jest przywrócenie lasu na pożarzysku, ale przede wszystkim, aby zachować w pamięci ofiary tego największego w powojennej historii Polski pożaru lasu. dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów państwowych w Katowicach Wiesław Kucharski Pożar lasu w rejonie Kuźni Raciborskiej, Kędzierzyna-Koźla, Rud Raciborskich i Rudzińca na przełomie sierpnia i września 1992 r. uznano wówczas za największy w Europie Środkowej i Zachodniej po II wojnie światowej. Objęty ogniem obszar miał obwód 120 km. Z pożarem walczyło ponad 10 tys. strażaków, żołnierzy, policjantów, funkcjonariuszy obrony cywilnej i leśników.

„Pożar z 1992 r., to tragiczne wydarzenie, do którego wracamy i o którym pamiętamy. Nie dlatego, aby chwalić się sukcesem Służby Leśnej, jakim jest przywrócenie lasu na pożarzysku, ale przede wszystkim, aby zachować w pamięci ofiary tego największego w powojennej historii Polski pożaru lasu” - zaznaczył cytowany w zapowiedzi uroczystości opublikowanej przez śląską policję dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów państwowych w Katowicach Wiesław Kucharski.

Uroczystości rozpoczną się w piątek rano na stadionie w Kuźni Raciborskiej. Po części oficjalnej, m.in. z apelem i wręczeniem odznaczeń, głównym ich punktem będzie oddanie hołdu przez przedstawicieli służb i lokalnych społeczności, dwóm strażakom poległym podczas tamtej akcji.

Strażacy ci zginęli w pierwszym dniu pożaru, gdy jednostki straży pożarnych zostały zaskoczone gwałtownym rozprzestrzenianiem się ognia w młodnikach oraz niespodziewaną zmianą kierunku wiatru. Spowodowało to odcięcie drogi ucieczki pięciu samochodom gaśniczym i 20 strażakom. Mimo natychmiastowej akcji ratowniczej, dwaj z nich zginęli w płomieniach.

Od dziesięciu lat na pożarzysku, w miejscu śmierci młodszego kapitana Andrzeja Kaczyny z jednostki w Raciborzu i druha Andrzeja Malinowskiego z Ochotniczej Straży Pożarnej Kłodnica na Opolszczyźnie stoi pamiątkowy obelisk. Uczestnicy piątkowych uroczystości pojadą tam autokarami pod opieką przewodników z nadleśnictwa Rudy Raciborskie.

Jak przypomniał dyrektor Kucharski, mimo 25-letniej walki leśników o las na dawnym pożarzysku, tegoroczna rocznica upłynie w cieniu kolejnego kataklizmu, jaki dotknął ostatnio nadleśnictwo Rudy Raciborskie. Nawałnica, która przeszła nad rejonem 7 lipca br., zniszczyła ok. 2 tys. ha lasu.

„Jednak dziś jesteśmy w zupełnie innej sytuacji. Na bazie tragedii sprzed ćwierć wieku pomiędzy strażakami, żołnierzami, policjantami i leśnikami wytworzyła się swoista symbioza. I to do niej chcemy nawiązać podczas tegorocznej, okrągłej rocznicy. Jej owocem jest doświadczenie pozwalające optymistycznie i z nadzieją patrzeć w przyszłość” - zaznaczył Kucharski.

Pożar kompleksu leśnego w rejonie Kuźni Raciborskiej rozpoczął się ok. godz. 14. 26 sierpnia 1992 r. ogień zauważono w pobliżu miejscowości Solarnia, przy torach kolejowych łączących Racibórz z Kędzierzynem-Koźlem. Przyjmuje się, że prawdopodobnie spowodowały go iskry z zablokowanych kół przejeżdżającego pociągu.

Gwałtownemu rozprzestrzenianiu się ognia sprzyjały susza i temperatura dochodząca do 40 stopni Celsjusza. Po niespełna trzech godzinach pożar objął ponad 180 ha. W ciągu dwóch pierwszych dni, mimo walki strażaków, ogień strawił blisko 2 tys. ha. W szczytowym momencie, 27 sierpnia, pożar powiększał się nawet o ponad 10 ha na minutę. Ogień przesuwał się po wierzchołkach drzew z prędkością 120-150 km/h. Następowały przerzuty ognia po kilkaset metrów, często nad głowami pracujących strażaków.

Przełom nastąpił 30 sierpnia, kiedy po raz pierwszy udało się zatrzymać rozprzestrzenianie się ognia. Akcja dogaszania trwała jeszcze trzy tygodnie.

Pożar miał obwód 120 km i rozciągał się z południa na północ na przestrzeni 36 km w linii prostej. W akcję zaangażowanych było ponad 10 tys. strażaków, żołnierzy, policjantów, funkcjonariuszy obrony cywilnej i leśników. Do dyspozycji mieli oni 1,1 tys. samochodów pożarniczych, 12 czołgów, pługów i spychaczy, 8 śmigłowców, 26 samolotów typu Dromader, 50 cystern kolejowych do transportu wody i sześć lokomotyw.

Do akcji ściągnięto strażaków i sprzęt z 30 ówczesnych województw. Spaleniu uległo 15 wozów gaśniczych i 26 motopomp. Do szpitali trafiło 50 osób, a ok. 2 tys. odniosło drobne urazy, które zaopatrzyli na miejscu lekarze pogotowia ratunkowego. Obroniono ponad 40 tys. ha lasu, a także wszystkie wsie i przysiółki w obrębie żywiołu. Nie spalił się ani jeden dom ani budynek gospodarczy.

W 2010 r. wyceniono koszty akcji - uwzględniając denominację i inflację - na 51,5 mln zł. Na 276 mln zł oszacowano straty poniesione przez LP z powodu przedwczesnego wyrębu lasu. Z terenu pożarzyska wywieziono 1 mln sześc. drewna. Straty w infrastrukturze leśnej przekroczyły 10 mln zł; łączna wycena strat poniesionych przez Lasy Państwowe zbliżyła się do 300 mln zł.

Jak podali leśnicy, generałowie Państwowej Straży Pożarnej bezpośrednio zaangażowani w kierowanie akcją sprzed 25 lat, przyjęli zaproszenie na piątkowe uroczystości.

W ostatnich tygodniach - w kontekście m.in. zbliżającej się 25. rocznicy wielkiego pożaru - przedstawiciele lokalnej społeczności przypomnieli o postulacie budowy wielofunkcyjnego zbiornika wodnego na rzece Bierawka, w miejscu kończącej wydobycie kopalni piasku Kotlarnia.

Samorządowcy z Kuźni Raciborskiej akcentują, że zbiornik Kotlarnia rozwiązałby wiele problemów; przede wszystkim chronicznego deficytu wody i zrujnowanych przez kopalnię stosunków wodnych w okolicy. To one bowiem przyczyniły się do skali pożaru sprzed ćwierćwiecza, a także niedawnych zniszczeń młodego lasu osłabionego przez niewystarczającą ilość wody w okolicy.

Wstępnie zaprojektowany już przed laty zbiornik o powierzchni 853 ha i pojemności całkowitej 40,6 mln m sześc. (z czego 24,3 mln m sześc. powodziowej) nie znajduje się obecnie w centralnych dokumentach - w Planie gospodarowania wodami ani w Planie zarządzania ryzykiem powodziowym. Cały teren jest własnością Skarbu Państwa. Zgodnie z szacunkami z projektu koszt realizacji wyniósłby ok. 68,2 mln zł, z tego 20 mln zł na wycinkę lasu - samosiejek porastających teren kopalni.