Gorący temat pieniędzy za utracone deputaty węglowe. W Warszawie projektem ustawy w tej sprawie zajmują się posłowie. Ale górnicze spółki już przygotowują się do zorganizowania naboru wniosków i wypłat. Czasu mają niewiele, bo pieniądze – po 10 tys. złotych – miałyby trafić do uprawnionych w okolicach Barbórki.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem w Sejmie, pieniądze powinny trafić do osób uprawnionych jeszcze w grudniu. Chodzi o ponad 235 tysięcy osób. Każda ma otrzymać po 10 tysięcy złotych rekompensaty. W dodatku to pieniądze nieopodatkowane. Pochodzą z budżetu państwa. To ponad 2 miliardy 350 mln zł.

Deputaty węglowe lub ekwiwalent pieniężny – to część wynagrodzenia we wszystkich spółkach węglowych. Jeszcze kilka lat temu wypłacano je też górniczym emerytom i rencistom, ale szukające oszczędności spółki wypowiedziały im prawo do deputatu.

Byli górnicy protestowali, walczyli też przed sądami, wreszcie próbowali zaangażować parlament, składając obywatelski projekt ustawy o deputatach.

Dziś już wiadomo, że jednorazowe rekompensaty będą wypłacane przez węglowe spółki. Pieniądze trafią nie tylko do emerytów i górników, ale także do wdów i sierot po pobierających deputat górnikach. Problem w tym, że wnioski będzie można składać najprawdopodobniej tylko przez 10 dni.

Najwięcej, bo niemal dwieście tysięcy uprawnionych, zapuka do Spółki Restrukturyzacji Kopalń.

Już wiadomo, że powstanie kilkanaście punków do przyjmowania dokumentacji, ruszy też kampania informacyjna. Szczegóły poznamy, gdy ustawa zostanie przegłosowana. Ma wejść w życie dzień po ogłoszeniu.