Nie ma kiosku ani biletomatu, w jednym kierunku autobusy jeżdżą z trzech różnych przystanków, a żeby pojechać tramwajem, przejść trzeba przez tory pętli tramwajowej - tak wygląda codzienność centrum przesiadkowego w Rudzie Śląskiej. Mimo że codziennie korzystają z niego tysiące osób, nie widać perspektyw na lepsze jutro.

Mieszkańcy Rudy Śląskiej przesiadają się tam, by dotrzeć między innymi do Katowic, Zabrza, Chorzowa czy Gliwic. Mimo że to jedyne miejsce w Rudzie Śląskiej, łączące linie kolejową, autobusy i tramwaje, nie ma tam nawet automatu czy kiosku z biletami. Odległość między przystankami sięga 500 metrów, a autobusy w jednym kierunku odchodzą czasem z dwóch różnych przystanków.

Na zmiany szanse są jednak niewielkie. Wśród zaplanowanych tam inwestycji, są tylko ścieżka rowerowa i rewitalizacja budynku dworca. O komunikacji miejskiej nie ma mowy. Bo to kosztuje.

Szansą dla miasta mogą okazać się środki z metropolii, której priorytetem ma być sprawna komunikacja miejska.