Chcieli być solidarni z resztą Polski. Śląscy studenci zaczęli protestować w Gliwicach i chociaż pierwszy raz na ulicę wyszli 11 marca, to dopiero dzień później spotkali się z brutalnością komunistycznych władz. To dało sygnał do działania studentom katowickich uczelni.

Milicjanci używali pałek i zatrzymywali nie tylko żaków, ale i młodych robotników, a sekretarz Gierek grzmiał z mównicy. Potem przyszły represje i fala antysemityzmu. Uczestnicy tych wydarzeń schronienie znaleźli między innymi w Izraelu i Szwecji, skąd teraz wracają, nie tylko pamięcią, z okazji 50. rocznicy marca.