Są pierwsze prokuratorskie zarzuty za nielegalne wysypiska śmieci w Bytomiu. Za niedostateczne dopilnowanie miejskich terenów przed tego typu zagrożeniami odpowie wiceprezes Bytomskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego. Na pytania dotyczące postawionych mu zarzutów i niedawnych pożarów wysypisk również na terenach BPK odpowiadał na zwołanej dziś nadzwyczajnej sesji Rady Miasta w Bytomiu.

Podchodził zbyt łagodnie, a to - zdaniem prokuratury - w efekcie doprowadziło do powstania nielegalnego wysypiska, i co za tym idzie zanieczyszczenia środowiska w Bytomiu.

Więcej zarzutów pod adresem wiceprezesa Bytomskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego mieli mieszkańcy, którzy pojawili się w czwartek na nadzwyczajnej sesji Rady Miasta w Bytomiu. Pytano o ostatnie pożary wysypisk należących do BPK i o to, kiedy problem napływających do miasta nielegalnych odpadów nareszcie się skończy.

Zarzuty dla wiceprezesa Bytomskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego to efekt złożonego rok temu zawiadomienia do prokuratury. O tym, że na terenach przy ulicy Magdaleny składowane mogą być niebezpieczne odpady, prokuraturę zawiadomił przewodniczący rady miasta. Po tym, jak okazało się, że tereny zostały przekazane spółce, która już kiedyś była oskarżana o zanieczyszczanie środowiska.

Problem nielegalnych odpadów w Bytomiu jest jednak zdecydowanie szerszy. Dotyczy niemal wszystkich dzielnic miasta. Śledztwo w sprawie odpadów przy ulicy Magdaleny to jedno z wielu prowadzonych postępowań.

Władze miasta zapewniają, że robią, co mogą. Inne zdanie na ten temat ma opozycja.

Poza prezesem Bytomskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego zarzuty usłyszał również przedsiębiorca, który tereny od miasta przejął. Śledztwo jest rozwojowe. Niewykluczone są kolejne zatrzymania.