Rękami i nogami trzymał się słupka i prawdopodobnie tylko dlatego nie doszło do tragedii. 7-latek z Katowic podczas zabawy na boisku piłkarskim zawisł na haku wystającym z bramki. Chłopiec do szpitala trafił dopiero po tym, jak strażakom udało się wyciąć metalowy element bramki i razem z nim przetransportowali dziecko do szpitala. Zdaniem rodziców niebezpieczny plac zabaw wciąż jest źle zabezpieczony.

Na wniosek policji boisko zostało zamknięte z powodu prowadzonych tam czynności. 7-latek natomiast opuścił już szpital.