Mieszkańcy jastrzębskiej dzielnicy Bzie przeciwstawiają się budowie fermy kurcząt. Niegdyś ten sam inwestor prowadził tuż nieopodal zabudowań mieszkalnych chlewnię. Zdaniem mieszkańców odór był duszący i nie chcą dopuścić, aby ta historia się powtórzyła.

Choć w nazwie Jastrzębia funkcjonuje słowo "zdrój" to warunki, jakie panują w dzielnicy Bzie dalekie są od uzdrowiskowych. Z właścicielem chlewni mieszkańcy Bzia próbowali rozmawiać wielokrotnie - niestety bez skutku. Ze swoich planów się nie wycofuje. Nie wycofują się także oni i walczą o czyste powietrze i odpowiednie warunki do życia

Dziś zwołano nadzwyczajną sesją Rady Miasta Jastrzębie-Zdrój. Protestujący mieszkańcy dzielnicy liczyli przede wszytkom na obecność inwertora, lecz mimo wystosowanego zaproszenia nie przybył. Dziś radni zajęli się jedynie wysłuchaniem protestujących mieszkańców. Głosowań nad Planem Zagospodarowania Przestrzennego nie było. Będą za to ostrzejsze formy protestu, jeśli te stosowane obecnie nie przyniosą oczekiwanego przez mieszkańców skutku

Sytuacja jest skomplikowana. Obecnie w magistracie trwają prace związane ze zmianą Planu Zagospodarowania Przestrzennego. Inwestor złożył wniosek umożliwiający mu prowadzenie fermu drobiu, mieszkańcy złożyli wniosek przeciwny, ale zarówno on, jak i protestujący mieszkańcy Bzia czekają na wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego w tej sprawie.