Nie pokonały go nawet kłopoty ze zdrowiem. Dla syna, który ma autyzm, idzie dalej. Piotr Wróbel dwa tygodnie temu wyruszył piechotą do San Marino. Niedaleko Brna w Czechach dopadła go infekcja i po wizycie w szpitalu musiał wrócić do domu. Jednak teraz jeszcze mocniejszy wraca do Czech, aby kontynuować wędrówkę.