Wysoka temperatura zmieszana z procentami uderzyły do głowy na tyle mocno, żeby postawić na nogi służby w Bielsku-Białej. Dwie kobiety dobrze się bawiły. Jedna z nich sięgnęła po telefon i oznajmiła, że bomba tyka. Po akcji „fałszywy alarm” doczekał się realnego rachunku - 10 tysięcy złotych, które przyjdzie zapłacić za dowcip z kategorii „żarty się skończyły”.


ZOBACZ CAŁE WYDANIE AKTUALNOŚCI, 10.08.2018, GODZ. 18.30

Policyjni pirotechnicy oraz przewodnik z psem szkolonym do wykrywania ładunków wybuchowych przeszukiwali budynek i teren sąsiadujący z komendą. Ładunku wybuchowego nie było. Policjanci bardzo szybko ustalili, że za fałszywą informacją stoi jedna z mieszkanek Bielska-Białej. 30-latka usłyszała zarzuty. Za wywołanie fałszywego alarmu o podłożeniu ładunku wybuchowego grozi jej do 8 lat więzienia.